• Wpisów:102
  • Średnio co: 22 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:28
  • Licznik odwiedzin:24 485 / 2334 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
jeszcze jeden taki tydzień, a umrę. przysięgam. więcej sprawdzianów być nie mogło, nie? to 2 LO a nie maturalna. ludzie stop!


a do tego wszystkiego kolano znowu nie daje o sobie zapomnieć. no cholera. żeby nie była za nudno, w domu epidemia. grypa dopadła już wszystkich. ekstra.




  • awatar Gość: dlaczego już nie patostrimujesz? Strasznie karyniłaś :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wtorek już za mną. Na szczęście. Nie wiem jak wytrzymałam 3 matematyki pod rząd. Katastrofa.


Męki w szkole, wynagradza wieczór w ramionach Rudzielca.

Wspominki.




 

 
Pytam: DLACZEGO TEN WEEKEND TAK SZYBKO SIĘ SKOŃCZYŁ?!
Olka na mój widok, tuż po siódmej, trafnie oceniła, że noc minęła za szybko.


w weekend po domu chodziłam tak..



Zdecydowanie %% w niedzielny wieczór, to zły pomysł. Zwłaszcza, że pierwsze lekcje w poniedziałek to: chemia, fizyka, angielski...

Aby do środy i z górki.
 

 
Rudzielec zaczyna mój dzień od słów "dzień dobry. kocham cię. uśmiechnij się.".

Kiedyś gdyby ktoś mi powiedział "zakochasz się w nim jak głupia, będzie dla ciebie jak powietrze". Popatrzyłabym na niego lekceważącym wzrokiem i palcem wskazującym postukała się w środek czoła.




 

 

Dawno mnie tu nie było, Wam powiem. Dużo się działo i dzieje dalej, choć myślę, że już bardziej to ogarniam.

Przed chwilą skończyłam oglądać z Rudzielcem "Nad życie". Świetny film, nie sądziłam, że kiedykolwiek będę ryczeć na filmie. Chociaż przez ostatnie pół roku zmieniłam się o 180 stopni, więc już chyba wszystkiego mogę się po sobie spodziewać.

Nie wiem właściwie, dlaczego tu piszę, chyba dla siebie. Tęskniłam za tą moją oczojebną zielenią.

Idziemy spać. Rudzielec. Ja. Dobranoc.

 

 
Rudzielec wraca już jutro. Więc powitanie się szykuje. Sparzyłam palucha prostownicą. I mam takiego burchla na prawie 4 centymetry. Planuje go przebić, chociaż Olka wraz z Kopernikiem niezbyt skutecznie przekonują by tego nie robić. Babcia Henia króluje w kuchni i słucha "Arrivedreci moja dziewczyno".
Za tydzień ruszamy na zwiedzanie Polski. eah.
  • awatar Gość: Masz fajny blog. Wbijaj napewno ci sie spodoba moj blog chyba ze jestes wyjadkiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Toruń uważam za udany. Zamierzamy wrócić tam jeszcze pod koniec sierpnia całą paczką, co prawda ma być to tylko przejazdem- ale co tam. Aktualnie siedzę w domu i biję się w pierś, bo się rozchorowałam i od trzech dni jestem na antybiotykach. Rudzielec jest na obozie gdzieś na mazurach, w bliżej nieokreślonym mi miejscu. Wraca za tydzień, więc mam czas by się ogarnąć i dom, i wszystko to co się rozwaliło. Mianowicie rodzice są gdzieś na mega wypasionych luksusowych wyspach w miejscu też bliżej mi nieokreślonym, ale to z powodu braku zainteresowania. Olka z Kopernikiem na wsi u babci Heni. A ja oglądam "Perfekcyjną panią domu" i kulę się ze wstydu. Bo nie chciała by wchodzić do mojego domu.
Zdjęć nie ma, bo i dysk w tym całym burdelu zmienił swoje miejsce zamieszkania. A może to kurz skutecznie go ukrył?
 

 
Jako, że jest pochmurnie, zimno (potwornie!) i zapowiada się ulewa, siedzimy w hotelu pod kołdrą. Rudzielec czyta książkę (!!!), a ja nie mam co ze sobą zrobić.

*Chcę znowu morze.*





 

 


"Rudzielec, który już wrócił, śmieje się ze mnie, że tracę tylko czas na przeglądanie zdjęć. Bowiem, według Niego i tak zawsze ubiorę się tak, by było mi wygodnie."

Nie wiem co bym bez Niego zrobiła. Tak mi z nim dobrze....
  • awatar nood: haha artystyczna dusza ze mnie :D Nudziło mi się dawno dawno temu i sobie namalowałam a teraz jakoś nie chce mi sie zmyć nawet nie wiem czy się będzie dało ! :D
  • awatar malutka :): ah ta miłość.. ♥ szczęścia! <33! wbijaj do mnie w wolnej chwilce :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Po bardzo smacznej pizzy mam na całym ciele krosty. Dopiero przed chwilą uświadomiłam sobie, że mam uczulenie na oliwki. A w pizzy choć miało nie być, to były.
Rudzielec wkurzył się na mnie i wyszedł. Tak więc siedzę sama w hotelowym pokoju i zastanawiam się gdzie jest. Właściwie to nie umiem wytłumaczyć, nawet sobie, o co się obraził. Ale najprawdopodobniej, tak na 99,7%, nie wytrzymał mojego marudzenia, że
zimno
łóżko niewygodne
hotelowe ściany są chyba z tektury
zlew przecieka
jedzenie niedobre
zapomniałam aparatu
tęsknie za Mruczkiem (SERIO?!)
zimno
miało oliwek nie być, a były...
i tak dalej, i tak dalej.

Chyba napięcie przedmiesiączkowe....

 

 
Nie mam bladego pojęcia skąd ten tytuł. Ale jest i już. Otóż gdzie byłam? A raczej jestem? W Toruniu. Co tu robię? Pożeram pierniki (mmm, te z jagodami, oblane białą czekoladą....) i zwiedzam. Zwiedzam z Rudzielcem Zdjęć ni ma, bo aparatu też ni ma. Jak się nie ma pamięci, to się też nie ma zdjęć.

bzdetów ciąg dalszy....
 

 
Jest niedziela. Miało być jezioro, Rudzielec, Ja, Olka z Kopernikiem i cała nasza reszta. Miało być tak pięknie. A co tymczasem? A tymczasem burza i błyskawice. Lubię deszcz, lubię burze. Ale do cholery nie dziś!

Chcę znowu do Londynu.
 

 
Od rana siedzę w piżamach i mam totalnie gdzieś, że za kilka minut mamy jechać z Rudzielcem na zakupy. Podział obowiązków istnieje, dotąd spełniałyśmy swoje obowiązki, ale chyba dziś to zburzę. Trudno. Jak przez dwie minuty nie wykombinuję w co się ubrać, to idę spać.

Stąd też nawałnica inspiracji. Proszę.

One.
Nie założę krótkich spodenek, bo jest nieprzyjemny wiatr. Next.


Two.
Szpilki odpadają, marynarka też. W sumie mogłabym dać jakieś zamienniki, ale nie mam ochoty na czerwone spodnie. Next.

Three.
No dobra, w sumie mogłabym się ubrać podobnie, ale.. hm.. o. Nie lubię balerin. Next.

Four.
Chwila. To, że kilka razy zdarzyło ubrać mi się w sukienki tudzież w spódnice, nie znaczy, że mam chodzić tak codziennie. Yy.. next.

Five.
W sumie, może ostatnia szansa?

Six.
Po prostu ubiorę dresy.

Albo oleję zakupy. I nie będzie obiadu. Ani kolacji.
 

 
Mam ochotę pojeździć na rolkach/wrotkach/rowerze. Ale kula skutecznie mi wszystko utrudnia. Nawet pobiegać nie mogę.
Za to mam nowe conversy.
 

 


Pobyt nad morzem był... hm... nawet niezwykły. Pierwsze wakacje z Rudym, i pierwsze razem z Olką po tylu latach. Niezwykłe, już pisałam.
Pierwsze chwile w moim życiu zupełnie bez alkoholu, a przecież.. no właśnie. Dopiero przy Rudzielcu zobaczyłam, jaki świat może być kolorowy bez sztucznych barwników. Cholera, tyle mu zawdzięczam. W dużej mierze jest dozgonnie wdzięczna Kopernikowi, bo to przez niego w końcu mam siostrę.


 

 
Przywitałam dziś morze, pogoda ciągle niepewna. Dla jej dobra niech się poprawi, bo chcę spędzić te dwa tygodnie na plaży a nie w domku.

  • awatar nood: u mnie zawsze taki burdel, nie umiem utrzymać porządku, leń ze mnie :D
  • awatar Gość: zazdroszczę ZAPRASZAM TANIA WYPRZEDAŻ !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wakacje, wakacje! Jak każdy trąbi to ja też. WAAAAAAAAAAAAKAAAAAAAAAAACJE!

Czyli jedziemy z Rudym, Olką i Kopernikiem nad morze!
  • awatar Gość: pogody ,pogody i zajebistej zabawy ! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Dziś cały dzień w szkole siedzieliśmy na stanowiskach i opowiadaliśmy chętnym o pobycie w Londynie. O zabytkach, rozrywkach. Co to miało być? Biuro informacji, czy jak?


Idę nad jezioro, może opalę kończyny. Rudy, of course, ze mną.
 

 
Od kilku godzin jestem w swoim domu. Rudzielec niesamowicie ucieszył się ze swoich prezentów, a płakał ze śmiechu z penisków. Jutro muszę zawitać w szkole, kij wie po co.

Tęsknie za Londynem, ot co!
 

 
Przejrzałam ten miniblog od deski do deski. I stwierdziłam, że prawie w każdej notce powtarzają się pewne wyrażenia. Aaaa! To jest straszne, to świadczy tylko i wyłącznie o tym, jak jestem ograniczona umysłowo!!!


Zaczyna mi odwalać od tego siedzenia na dupie 17 godzin.


Jeszcze trochę i będę na miejscu, we własnym łóżku, z własnym Rudzielcem u boku. Tęsknie za tamtym krajem, miastem, ludźmi, hotelem, jedzeniem, sklepami, atmosferą. Ach!!
 

 
Przez cały pobyt w Anglii brakowało mi Rudzielca, mojego pokoju, szybkiego internetu i babci Heni. Zaskakujące, że nie pomyślałam o rodzicach. Wyrodna córka ze mnie.


Boże, Boże. Justyna, którą wcześniej (tj. w czasie pobytu w szkole) uważałam za nieprzystosowaną do życia, okazała się osobą niezwykle w moim guście! I te ombre!
 

 

Jesteśmy już od kilku godzin w drodze do Polski. Tyłek mnie boli niemiłosiernie, a pomyśleć, że to nawet nie połowa! Dobrze, że swoje słodycze mam schowane w bagażniku z resztą ubrań i rzeczy niepotrzebnych ale koniecznych. Trzy czwarte grupy już zjadło trzy czwarte ze swoich słodkich upominków.


Zjadłabym takiego loda. Już zaczynam tęsknić za tym miastem.
  • awatar Rytm.serca: bez słodyczy nie da się żyć <3 wbij do mnie ;p
  • awatar Maalinkaaaaa: Darmowe kosmetyki! Zarejestruj się już dziś! http://shinybox.pl/?ref=020bbc4
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zdecydowanie za dużo pokus w tym mieście. Tu jakiś przystojniak, tam piękne szorty i plecaki. A słodycze? Olka przytyła z 5 kilo.


a no, i mam piękny prezent dla Rudzielca.
  • awatar dangerous kitty ♥: hahahaha :D jaki prezent :D
  • awatar Torrenty: Pączki *.* - Znowu jarają się moim chłopakiem nowy fanpage na facebooku www.facebook.com/(…)382473528479526… / polubcie jeśli możecie . Dzięki ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Powinnam spać bo jutro wcześnie pobudka, ale nie mogę. Nie spodziewałam się, że będę czuła się bez Rudzielca tak pusto. Oczywiście Olka, Kaśka, Wyrwas i cała reszta osób normalnych i tych mniej, ale kim są oni w porównaniu do tamtego mądrali? Poddaję się. Wpadłam po uszy. Ja XOXO odporna na wszelkie zaloty osobników płci męskiej, odrzucająca ich uśmieszki. Ja. Wpadłam jak śliwka w kompot.
 

 
Polska dała dupy, z grupy nie wyszła to ja robię ranking dup polskiej reprezentacji w piłce nożnej. No!

No to Szczęsny pierwszy.

Tytoń, nie na papierosy. Nie wiem co w nim jest, ale mógłby konkurować ze Szczęsnym.

Wasilewski. Ach te tatuaże..

No i Lewandowski. Nie rozumiem tego całego szalu wokół jego osoby.

A reszty nie ma, bo internet muli.


Londyńskie sklepy mm!
 

 
Co w Polsce? Piękna jesień na początek lata?
Londyn górą!
  • awatar Gość: no dokładnie ; x. jadę do Londynu skoro tam taka ładna pogoda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem tu już sto dziesięć dni. Pamiętam, że weszłam przypadkowo w reklamę na jakimś portalu. I doznałam chęci pisania swoich przemyśleń na pamiątkę, coby coś po mnie zostało. Przez te sto dziesięć dni zmieniłam się o sto osiemdziesiąt stopni. Pogodziłam się, a raczej doszłam do porozumienia z siostrą bliźniaczką. Poznałam (przez Olkę i jej chłopaka) świetnego człowieka, który zaprzecza wszystkim stereotypom. Nie wiem czy to co jest między nami można określić jako związek, ale jest 'coś'. Zakładając tego pingera, obiecywałam sobie, że nie będzie tu żalenia się i mizdrzenia jakie to życie jest złe itp. A tu proszę, nawet mi takie coś jest potrzebne. Chyba każdemu, bez względu jakim twardzielem jest.



A jutro punkt, właściwe to dzisiaj; właściwie to piętnastego czerwca o godzinie trzeciej wsiadam w autobus, który zawiezie naszą trzydziestoosobową grupę do Anglii. Wiadomo, że będę tu pisała- gdzieś będę musiała wylać rozczarowanie, nie?
Nawet się nie spakowałam, zaraz przyjedzie Weasley.
 

 
Te całe chodzenie do szkoły przestaje być już ciekawe. Naprawdę staram się wyciągać jakieś pozytywy z tego końcowego biegania i ślinienia się za nauczycielami, ale nie mam już siły.
Idę spać, a jak się obudzę *ŻĄDAM BY BYŁ JUŻ TRZYDZIESTY CZERWCA!*

Nie rozumiem po co ta zapalniczka.
 

© 2007 Magda Buraczewska